15 opowiadań dla nastolatków i ich refleksje

Melvin Henry 01-10-2023
Melvin Henry

Literatura ma kilka funkcji, w tym przekazywanie idei, wartości i wiedzy. Od czasów starożytnych kultury dzieliły się opowieściami, które miały wartość symboliczną lub pedagogiczną. Te krótkie historie zostały specjalnie wybrane dla nastolatków. Można w nich znaleźć różnorodne style i przesłania, które mają na celu nie tylko przybliżenie czytania, ale także dostarczenie informacji.podnoszące na duchu wiadomości.

1) Car i koszula - Lew Tołstoj

Pewien car był chory i powiedział: "Dam połowę mojego królestwa temu, kto mnie wyleczy". Wtedy wszyscy mędrcy zebrali się i zaczęli dyskutować, jak wyleczyć cara. Nikt nie wiedział, co robić. Tylko jeden mędrzec powiedział, że cara można wyleczyć: "Jeśli znajdziesz szczęśliwego człowieka" - powiedział - "zdejmij jego koszulę i załóż ją carowi, a zostanie wyleczony". Car posłał po szczęśliwego człowieka w całym swoim królestwie, ale nie znalazł go.Niezależnie od tego, ile jego wysłannicy jeździli po wszystkich jego terytoriach, nie mogli go znaleźć. Nie było nikogo, kto byłby zadowolony ze wszystkiego. Jeden był bogaty, ale chory; inny był w dobrym zdrowiu, ale biedny; inny był bogaty i w dobrym zdrowiu, ale jego żona była zła, albo jego dzieci; wszyscy mieli powód do narzekania. Pewnego dnia, późnym popołudniem, syn cara przechodził obok, a syn cara, który był w dobrym zdrowiu, był na środku ulicy.Usłyszał, jak ktoś mówi: "Dzięki Bogu, pracowałem wystarczająco ciężko, zjadłem wszystko, czego potrzebowałem, a teraz idę spać. O co więcej mogę prosić? Syn cara był zadowolony, rozkazał zdjąć koszulę mężczyzny, dać mu sumę pieniędzy jako rekompensatę, tyle, ile chciał, i zabrać koszulę do cara. Wysłannicy poszli zobaczyć szczęśliwego człowieka.i chcieli zabrać mu koszulę; ale ten szczęśliwy człowiek był tak biedny, że nie miał nawet koszuli.

Ta historia należy do Rosyjskie książki do czytania opublikowany przez Lwa Tołstoja (1828 - 1910) w 1872 roku, pierwszy projekt w jego kraju mający na celu dostarczenie materiałów pedagogicznych dla szkół.

W ten sposób spełnia zadanie dydaktyczne: stara się nauczyć młodych ludzi, że prawdziwe szczęście leży w postrzeganiu rzeczy, a nie w dobrach materialnych lub okolicznościach, które otaczają ludzi.

2) Bajka taoistyczna - Julio Trujillo

Lieh Tzu opowiada o człowieku, który zgubił siekierę i podejrzewał, że została ona skradziona przez syna jego sąsiada. Jego chód, sposób poruszania się i mówienia wskazywały na niego jako złodzieja. Jego działania, każdy ruch, a nawet ogólna postawa wyraźnie wskazywały na to, że to on, a nie ktoś inny, ukradł siekierę. Z czasem jednak, gdy grzebał w swojej skrzyni z siekierą, okazało się, że to on ukradł siekierę.Następnego dnia, gdy ponownie zobaczył syna sąsiada, nie znalazł śladu winy w jego ruchach, działaniach ani ogólnym zachowaniu.

Meksykański pisarz Julio Trujillo (1969) poświęcił się głównie poezji. W tym opowiadaniu nawiązuje do Lieh Tzu, jednego z trzech głównych dzieł filozoficznych taoizmu. Poprzez tę anegdotę próbuje wyjaśnić, w jaki sposób ludzie są w stanie być zdeterminowani w obliczu błędnych idei i osądzać kogoś bez posiadania ważnych argumentów.

3) Drzewa - Franz Kafka

Cóż, jesteśmy jak pnie drzew w śniegu. Najwyraźniej leżą na śliskim podłożu, więc można by je przesunąć za pomocą niewielkiego pchnięcia. Ale nie, nie mogą, ponieważ są mocno zakotwiczone w ziemi. Ale zauważ, nawet to jest pozorne.

Franz Kafka (1883 - 1924) jest uważany za jednego z najważniejszych pisarzy literatury współczesnej. Jego twórczość jest dość autobiograficzna i pokazuje jednostkę borykającą się z trudnościami życia. Będąc pochodzenia żydowskiego w Europie przełomu wieków, miał wiele problemów z dopasowaniem się do społeczeństwa tamtego okresu. Ponadto od młodości cierpiał na gruźlicę, więc cierpiał z tego powodu.delikatne zdrowie.

Za pomocą metafory próbuje pokazać ludzką odporność w obliczu przeciwności losu, co będzie charakterystyczne dla kilku jego dzieł, ponieważ w obliczu życiowych problemów zawsze wydaje się, że istnieje rozwiązanie lub korzeń, który pozwala nam się trzymać.

4) Osioł i flet - Augusto Monterroso

Flet leżał na polu przez długi czas, ale nikt już na nim nie grał, aż pewnego dnia osioł, który błąkał się po okolicy, parsknął na niego głośno, sprawiając, że wydał najsłodszy dźwięk w swoim życiu, to znaczy w życiu osła i fletu.

Nie mogąc pojąć, co się stało, ponieważ racjonalność nie była ich mocną stroną, a oboje wierzyli w racjonalność, pospiesznie się rozstali, wstydząc się tego, co każdy z nich zrobił podczas swojej smutnej egzystencji.

Pisarz Augusto Monterroso (1921-2003) stał się znany na całym świecie jako twórca mikropowieści, gatunku, którego celem jest zredukowanie historii do minimum elementów.

W tej krótkiej historii autor postuluje, że racjonalność niekoniecznie musi być właściwą drogą we wszystkich sytuacjach życiowych. Wiele razy zdarza się, że przypadek może stworzyć wspaniałe możliwości dla stworzenia tak prostego jak osioł, od którego nikt niczego nie oczekuje. Dlatego od każdej osoby zależy, czy nauczy się dostrzegać potencjał, który może wynikać ze wszystkiego, co robi.zdarza się.

5) Instrukcje, jak płakać - Julio Cortázar

Pomijając motywy, trzymajmy się właściwego sposobu płaczu, przez który rozumiemy płacz, który nie wywołuje skandalu ani nie obraża uśmiechu swoim równoległym i niezdarnym podobieństwem. Przeciętny lub zwykły płacz składa się z ogólnego skurczu twarzy i spazmatycznego dźwięku, któremu towarzyszą łzy i smarki, te ostatnie na końcu, ponieważ płacz kończy się w momencie, gdyAby płakać, skieruj swoją wyobraźnię na siebie, a jeśli jest to niemożliwe, ponieważ masz zwyczaj wierzyć w świat zewnętrzny, pomyśl o kaczce pokrytej mrówkami lub o tych przepaściach w Cieśninie Magellana, do których nikt nigdy nie wchodzi. Kiedy płaczesz, zakrywasz twarz obiema rękami, dłońmi skierowanymi do wewnątrz. Dzieci.Będą płakać z rękawem płaszcza przy twarzy, najlepiej w rogu pokoju. Średni czas trwania płaczu wynosi trzy minuty.

Julio Cortázar (Argentyna, 1914-1984) jest jednym z najwybitniejszych pisarzy XX wieku. W swoich opowiadaniach starał się bawić możliwościami języka, stawiając tekst jako artefakt o różnorodnych interpretacjach.

W "Instrukcji płaczu" stara się skłonić nas do refleksji nad czymś tak podstawowym dla człowieka, jak wyrażanie emocji, nawiązując do zupełnie powszechnego aktu, aby czytelnik mógł uświadomić sobie potrzebę zaprzestania racjonalizowania życia i rozpoczęcia jego przeżywania.

6) Baby HP - Juan José Arreola

Gospodyni domowa: zamień witalność swoich dzieci w siłę napędową. Wspaniały Baby H.P. jest już dostępny w sprzedaży, urządzenie, które ma zrewolucjonizować gospodarkę domową.

Baby H.P. to bardzo wytrzymała i lekka metalowa konstrukcja, która idealnie dopasowuje się do delikatnego ciała dziecka za pomocą wygodnych pasków, bransoletek, pierścieni i zapięć. Gałęzie tego dodatkowego szkieletu zbierają każdy ruch dziecka, sprawiając, że zbiegają się one w małej butelce Leydena, którą można umieścić na plecach lub na klatce piersiowej, w zależności od potrzeb. jedenIgła wskaźnika sygnalizuje moment, w którym butelka jest pełna. Następnie należy ją odłączyć i podłączyć do specjalnego zbiornika, aby rozładowała się automatycznie. Zbiornik ten można umieścić w dowolnym rogu domu i stanowi on cenną skarbonkę energii elektrycznej dostępną przez cały czas do celów oświetleniowych i grzewczych, a także do zasilania jednego z urządzeń.niezliczone artefakty, które teraz atakują domy.

Od teraz spojrzysz na gorączkowe tempo swoich dzieci innymi oczami i nie stracisz cierpliwości nawet do konwulsyjnego napadu złości, myśląc o nim jako o hojnym źródle energii. Całodobowy napad złości dziecka karmionego piersią zamienia się, dzięki Baby H.P., w kilka sekund bezużytecznego grzmotu blendera lub piętnaście minut muzyki radiowej.

Duże rodziny mogą zaspokoić całe swoje zapotrzebowanie na energię elektryczną, instalując Baby H.P. w każdym ze swoich potomków, a nawet prowadzić mały i lukratywny biznes, przekazując część nadwyżki energii sąsiadom. W dużych budynkach mieszkalnych awarie mediów można w zadowalający sposób zaspokoić, łącząc wszystkie rodzinne zbiorniki magazynowe.

Baby H.P. nie powoduje żadnych zaburzeń fizycznych ani psychicznych u dzieci, ponieważ nie wymusza ani nie zakłóca ich ruchów. Wręcz przeciwnie, niektórzy lekarze uważają, że przyczynia się do harmonijnego rozwoju ich ciał. A jeśli chodzi o ich ducha, indywidualne ambicje dzieci można rozbudzić, dając im małe nagrody, gdy przekraczają swoje zwykłe rekordy. W tym celu wykonuje się następujące czynnościIm więcej kalorii zostanie dodanych do diety dziecka, tym więcej kilowatów zostanie zaoszczędzonych na liczniku energii elektrycznej.

Ważne jest, aby dzieci zawsze nosiły swój opłacalny H.P. w dzień i w nocy. Ważne jest, aby zawsze nosiły go do szkoły, aby nie przegapić cennych godzin przerwy, z której wracają z akumulatorem pełnym energii.

Plotki o tym, że niektóre dzieci są śmiertelnie porażane prądem, który same wytwarzają, są całkowicie nieodpowiedzialne. To samo dotyczy przesądnego strachu, że stworzenia z Baby H.P. przyciągają pioruny. Żaden taki wypadek nie może się zdarzyć, zwłaszcza jeśli instrukcje zawarte w ulotkach są przestrzegane co do joty.ulotki wyjaśniające dołączone do każdego urządzenia.

Baby H.P. jest dostępny w dobrych sklepach w różnych rozmiarach, modelach i cenach. Jest to nowoczesne, trwałe i niezawodne urządzenie, a wszystkie przeguby są wysuwane. Posiada gwarancję produkcji firmy J. P. Mansfield & Sons z Atlanty w stanie Illinois.

Juan José Arreola (Meksyk, 1918-2002) charakteryzował się twórczością, w której dominuje humor, ironia i zabawa z czytelnikiem. W tej historii przyjmuje styl propagandy, próbując sprzedać produkt, który obiecuje wykorzystać nadmiar energii dzieci.

Poprzez humor Arreola ostro krytykuje kapitalistyczne społeczeństwo, które stara się uczynić wszystko w życiu ludzi częścią rynku. Arreola znacznie wyprzedził swoje czasy, ponieważ opublikował go w 1952 roku, kiedy produktywność i konsumpcja nie były tak silne jak obecnie.

Konieczne jest, aby nowe pokolenia były w stanie dyskutować o granicach między technologią a człowieczeństwem, aby kwestionować kierunek, w jakim zmierza współczesne społeczeństwo.

7) Bajka - Braulio Arenas

Pasterz spotyka wilka.

- Jakie ma pan piękne zęby, panie Wolf", mówi.

- Och - odpowiada wilk - moje zęby nie są wiele warte, ponieważ są sztuczne.

- Spowiedź za spowiedź - mówi pasterz - jeśli twoje protezy są fałszywe, mogę ci wyznać, że nie jestem pasterzem: jestem owcą.

Braulio Arenas (Chile, 1913-1988) poświęcił się poezji, teatrowi i narracji. W tym krótkim tekście ucieka się do formatu starożytnych bajek, aby w komiczny sposób opowiedzieć, że pozory nie zawsze są tym, czym się wydają.

8) Pomocny duch - Daniel Defoe

Pewien wiejski szlachcic miał stary dom, który był wszystkim, co pozostało z dawnego klasztoru lub klasztoru, który został zburzony, i postanowił go zburzyć, chociaż uważał to za zbyt duży kłopot. Następnie wymyślił strategię, która polegała na rozpowszechnianiu plotki, że dom jest nawiedzony, i zrobił to z taką wprawą, że wszyscy zaczęli mu wierzyć. Mając ten cel na uwadze, wymyśliłWłożył długi biały garnitur i zaproponował, że pospieszy przez wewnętrzny dziedziniec domu właśnie w momencie, gdy wezwie innych ludzi, aby byli przy oknie i mogli go zobaczyć. Następnie rozpuściliby wiadomość, że w domu jest duch. W tym celu pan i żona oraz cała rodzina zostali wezwani do okna, gdzie, chociaż był takGdy tylko znaleźli się w środku, zauważyli w domu flarę, którą dżentelmen planował zrobić z siarki i innych materiałów, których celem było pozostawienie siarkowego smrodu, a nie tylko zapachu siarki.proch strzelniczy.

Zgodnie z oczekiwaniami, podstęp zadziałał. Niektórzy fantazyjni ludzie, słysząc o tym, co się dzieje i chcąc zobaczyć zjawę, mieli okazję to zrobić i zobaczyli ją w formie, w jakiej zwykle się pojawiała. Ich częste spacery stały się powszechne w jednej części mieszkania, gdzie duch miał okazję prześlizgnąć się przez drzwi na inne podwórko, a następnie do drugiej części podwórka, a następnie do drugiej części domu.zamieszkały.

Od razu zaczęto mówić, że w domu ukryte są pieniądze, a dżentelmen rozpuścił wieści, że zacznie kopać, pewien, że ludzie będą bardzo zaniepokojeni, aby to zrobić. Zamiast tego nic z tym nie zrobił. Zjawę nadal widywano przychodzącą i odchodzącą, chodzącą tam i z powrotem, prawie każdej nocy i zawsze znikającą w płomieniach, jak już wspomniałem,co było naprawdę niezwykłe.

W końcu niektórzy ludzie z sąsiedniej wioski, widząc, że dżentelmen oddaje sprawę lub ją zaniedbuje, zaczęli się zastanawiać, czy dobry człowiek pozwoli im kopać, ponieważ z pewnością były tam ukryte pieniądze; gdyby zgodził się na ich zabranie, gdyby je znaleźli, kopaliby i znaleźli, nawet gdyby musieli wykopać cały dom i zburzyć go.

Dżentelmen odpowiedział, że to niesprawiedliwe, aby kopali i rozebrali dom, a więc dostaną wszystko, co znajdą. To było bardzo trudne do przełknięcia! Ale zezwolił na to: aby zabrali cały gruz i materiały, które wydobyli, a cegły i drewno pojawiły się na ziemi obok domu, a on dostanie połowę tego, co znajdą.

Zgodzili się i zaczęli pracować. Duch lub zjawa, która nawiedzała na początku, zdawała się opuszczać to miejsce, a pierwszą rzeczą, którą zburzyli, były rury kominowe, co oznaczało dużo pracy. Ale dżentelmen, chcąc ich zachęcić, potajemnie ukrył dwadzieścia siedem sztuk starożytnego złota w otworze w kominie, do którego nie było innego wejścia, jak tylko z jednej strony.zamurowany.

Kiedy dotarli do pieniędzy, oszukani ludzie zostali całkowicie oszukani i zastanawiali się bez powodu. Przypadkowo dżentelmen był w pobliżu, ale nie dokładnie na miejscu, kiedy dokonano znaleziska, kiedy go wezwali. Bardzo hojnie dał im wszystko, ale pod warunkiem, że nie będą oczekiwać tego samego od tego, co znaleźli później.

Jednym słowem, to ugryzienie w ich ambicję sprawiło, że chłopi pracowali jak osły i bardziej zaangażowali się w oszustwo. Ale najbardziej zachęciło ich to, że faktycznie znaleźli kilka wartościowych rzeczy podczas kopania w domu, które być może były ukryte od czasu, gdy budynek został zbudowany, będąc domem religijnym. Znaleziono również inne pieniądze, tak żeCiągłe oczekiwanie i nadzieja na znalezienie czegoś więcej tak zachęciły chłopów, że wkrótce zburzyli dom. Tak, można powiedzieć, że zburzyli go do samych korzeni, ponieważ wykopali fundamenty, czego życzył sobie dżentelmen, a co kosztowałoby go dużo pieniędzy.

Nie opuścili domu ani jaskini w poszukiwaniu myszy, ale zgodnie z umową przynieśli materiały i ułożyli drewno i cegły na sąsiedniej działce, zgodnie z poleceniem dżentelmena i w bardzo schludny sposób.

Byli tak przekonani - w wyniku zjawy przechadzającej się po domu - że są tam ukryte pieniądze, że nic nie mogło powstrzymać chłopskiego zapału do pracy. W rzeczywistości znaleźli kilka kosztowności ze starego klasztoru, co jeszcze bardziej ich pobudziło. W końcu dom został całkowicie zburzony, a gruz usunięty, a dżentelmen spełnił swoje życzenie i użyłDo tego wystarczy odrobina pomysłowości.

Daniel Defoe (Anglia, 1660-1731) jest znany na całym świecie jako autor m.in. Robinson Crusoe jedna z najsłynniejszych powieści przygodowych wszech czasów.

W tej krótkiej historii analizowane są dwa wątki. Po pierwsze, znajdujemy postać łotra, który wykorzystuje swój spryt, aby osiągnąć zysk. Następnie autor pokazuje nam, że dzięki ludzkiej chciwości mężczyzna osiąga swój cel, ponieważ wydaje się, że nie ma przeszkód, gdy człowiek kieruje się pieniędzmi.

9) Na obraz i podobieństwo - Mario Benedetti

Była ostatnią mrówką w karawanie i nie mogła podążać ścieżką swoich towarzyszy. Kostka cukru zsunęła się z góry, rozpadając się na kilka małych grudek. Jedna z nich znalazła się na jej drodze. Przez chwilę mrówka stała nieruchomo na kremowym papierze. Następnie jej przednie nogi sięgnęły po grudkę. Cofnęła się, a następnie zatrzymała. Biorąc tylne nogi za quasi-punkt, mrówka była w stanie podążać ścieżką swoich towarzyszy.Następnie mrówka obróciła się wokół własnej osi zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Dopiero wtedy zbliżyła się ponownie. Przednie kończyny wyciągnęły się, w pierwszej próbie podniesienia cukru, ale nie powiodło się. Jednak szybki ruch sprawił, że gruda znalazła się w lepszej pozycji do operacji załadunku. Tym razem mrówka zrobiła boczny krok do celu, podniosła grudę i podniosła ją z ziemi.Przez chwilę zdawała się wahać, po czym wznowiła wędrówkę, znacznie wolniejszym chodem niż poprzednio. Jej towarzysze byli już daleko, poza papierem, blisko listwy przypodłogowej. Mrówka zatrzymała się dokładnie w miejscu, w którym powierzchnia, po której maszerowała, zmieniła kolor. Sześć nóg nadepnęło na ciemną literę N. Po chwilowej przerwie mrówka była gotowa do kolejnego kroku,Teraz powierzchnia znów była czysta. Nagle grudka poślizgnęła się na papierze, rozdzielając się na dwie części. Mrówka wykonała wycieczkę, która obejmowała dokładną inspekcję obu części, i wybrała tę większą. Niosła ją i szła dalej. Na drodze, dotychczas czystej, pojawił się zgnieciony niedopałek papierosa. Powoli go ominęła, a kiedy ponownie pojawił się po drugiej stronie drogi, mrówka zaczęła iść dalej.Powierzchnia znów stała się ciemna, ponieważ tranzyt mrówki znajdował się teraz nad literą A. Pojawił się lekki podmuch powietrza, jakby ktoś dmuchnął. Mrówka i ładunek potoczyły się. Teraz gruda była całkowicie zdemontowana. Mrówka wylądowała na nogach i zaczęła szaleńczy bieg w kółko. Potem wydawało się, że się uspokoiła. Skierowała się w stronę jednego z ziaren.Nie niosła go. Kiedy wznowiła marsz, nie zgubiła drogi. Przeszła szybko przez ciemne D, a kiedy ponownie weszła na jasny obszar, zatrzymała ją kolejna przeszkoda. Był to mały kawałek czegoś, patyk może trzy razy większy od niej. Cofnęła się, poszła do przodu, poczuła patyk, stała nieruchomo przez kilka sekund. Potem zaczęła iść dalej.Dwa razy patyk się ześlizgnął, ale w końcu trzymał się mocno w miejscu, jak rodzaj pochylonego masztu. Gdy mrówka przeszła przez obszar drugiego ciemnego A, jej chód był niemal triumfalny. Nie posunęła się jednak nawet o dwa centymetry w poprzek jasnej powierzchni papieru, gdy coś lub ktoś przesunął arkusz i mrówka przetoczyła się, mniej lub bardziej zwinięta w sobie. Była w stanie tylkoMrówka ruszyła w jego stronę, tym razem z wyrachowaniem, jakby odmierzając każdy sześciokrotny krok, ale gdy wyciągnęła przednie nogi, powietrze znów się rozerwało i patyk zatrzymał się dziesięć centymetrów dalej, na wpół wpadając w jedną ze szczelin oddzielających deski.Jeden z końców wystawał jednak do góry. Dla mrówki taka pozycja była pewnym ułatwieniem, gdyż mogła wykonać objazd, aby spróbować wykonać operację pod korzystniejszym kątem. Po pół minucie zadanie zostało wykonane. Ponownie podniesiony ładunek znajdował się teraz w pozycji bliższej ścisłemu poziomowi. Mrówka wznowiła operację.Inne mrówki, wraz ze swoim pożywieniem, zniknęły przez jakąś niewidoczną dziurę. Na drewnie mrówka posuwała się wolniej niż na papierze. Dość szorstki sęk w desce oznaczał opóźnienie o ponad minutę. Patyk był bliski upadku, ale szczególne kołysanie ciała mrówki spowodowało, że mrówka upadła.Jeszcze dwa centymetry i rozległo się uderzenie. Uderzenie najwyraźniej o podłogę. Podobnie jak pozostałe, ta deska drgnęła, a mrówka wykonała mimowolny podskok, w trakcie którego straciła ładunek. Kij utknął w sąsiedniej desce. Następnym zadaniem było przejście przez rozpadlinę, która w tym miejscu była dość głęboka.Kilka sekund zajęło mu zebranie się w sobie, wspięcie się na przeciwległą stronę szczeliny i ponowne pojawienie się na powierzchni następnej deski. Był tam mały patyk. Mrówka stała obok niego przez chwilę, nie wykonując żadnych innych ruchów poza przerywanym drżeniem przednich nóg. Następnie wykonał swój piąty ruch.Patyk znajdował się poziomo, choć nieco ukośnie w stosunku do ciała mrówki. Mrówka wykonała gwałtowny ruch i wtedy ładunek znalazł się w lepszym położeniu. Pół metra dalej znajdował się cokół. Mrówka ruszyła w starym kierunku, który w tym miejscu przypadkowo odpowiadał zbożu. Teraz tempo było szybkie, a patyk nie wydawał się zagrożony upadkiem.Dwa centymetry od celu, mrówka zatrzymała się, ponownie zaalarmowana. Wtedy, z góry, pojawił się kciuk, szeroki ludzki palec i sumiennie zmiażdżył zarówno ładunek, jak i mrówkę.

Mario Benedetti (Urugwaj, 1920 - 2009) charakteryzuje się prostą narracją, która zastanawia się nad codziennością istnienia. W tej historii autor wzywa nas do rozważenia każdego stworzenia, które istnieje na świecie.

Ze szczegółami opowiada o podróży małej mrówki, która z całych sił stara się zanieść bryłę cukru do domu, ale po pokonaniu wielu przeszkód zostaje zniszczona przez ludzki palec.

Tytuł "Na obraz i podobieństwo" nawiązuje do biblijnej historii, w której człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Lekcja jest taka, że ludzie muszą nauczyć się szanować każde życie, bez względu na to, jak mało znaczące może się wydawać, ponieważ wszyscy są częścią cudu stworzenia.

10) Nowy duch - Leopoldo Lugones

W cieszącej się złą sławą dzielnicy Jaffy pewien anonimowy uczeń Jezusa kłócił się z kurtyzanami.

"Magdalena zakochała się w rabinie" - powiedział jeden z nich.

Jego miłość jest boska - odpowiedział mężczyzna.

Czy zaprzeczysz, że uwielbia jej miękkie włosy, jej głęboko osadzone oczy, jej królewską krew, jej tajemną wiedzę, jej panowanie nad ludźmi, jej piękno, krótko mówiąc, jej piękno?

-Nie ma co do tego wątpliwości; ale ona kocha go bez nadziei i dlatego jej miłość jest boska.

Leopoldo Lugones (1874 - 1938) był czołowym przedstawicielem modernizmu w Argentynie. W tym opowiadaniu stara się skłonić czytelnika do refleksji nad siłą wiary. Chociaż posiadanie przekonań religijnych bardzo pomaga radzić sobie z problemami codziennego życia, to właśnie miłość bez nadziei na otrzymanie czegokolwiek w zamian charakteryzuje siłę wierzących.

11) The Chick Spider - Horacio Quiroga

Ten duży pająk został tak nazwany, zgodnie z popularną etymologią, ze względu na jego zdolność do zaatakowania i pożarcia pisklęcia. Nie jest to jednak dla niego łatwe. Ani jego nawyki, ani siła nie pozwalają mu na to z powodzeniem. Łatwiej jest mu zadowolić się owadami ze swojej rodziny, jak wszystkie pająki. Jego zębami nie można jednak pogardzić, nawet przez człowieka, jak to się mówi, ale ma zdolność do zjedzenia pisklęcia.Zobaczysz to na następującym przykładzie: człowiek, którego znałem, starzejący się w ciężkim życiu na skrajnym północnym wschodzie republiki, nie stracił nawyku śmiechu za każdym razem, gdy słyszał o truciźnie pająka.

Mężczyzna ten został dwukrotnie ugryziony przez wiele yarasów i raz przez grzechotnika. W połowie jego życia piorun wybił mu wszystkie górne zęby. Bez wątpienia z powodu tej znajomości wydarzeń mężczyzna niechętnie przyznał się do niebezpieczeństwa stwarzanego przez włochate, zakrzywione zęby pająka.

- Widziałem ponad tysiąc w swoim życiu" - powiedział - "i wszystkie zostały zmiażdżone.

Znałem wówczas dwóch zatwardziałych robotników, którzy zemdleli natychmiast po ukąszeniu przez pająka.

- Dwóch bojaźliwych, nic więcej; (dobrze wiedział, że nie byli bojaźliwi) - zaśmiał się nasz niewierny.

Pewnego ranka usłyszałem, że mężczyzna siedział przy kuchence z mokrą opaską na czole i głośno jęczał, kołysząc się na ławce.

Został ugryziony przez pająka.

Poszedłem do sceptyka, nie śmiejąc się ani trochę, ponieważ podejrzewałem, że nie ma tam miejsca na śmiech.

- Nie mogę nawet pić wody... I zgniotłem tysiące tych robali, zapewniam cię... Wyobraź sobie, że jakiś czas temu stałem tutaj... czekając, aż fasola się zagotuje... kiedy tuż nad moją głową jeden z tych pająków zszedł z dachu przez wylewkę strzelby... Wyciągnąłem go z wylewki za jedną nogę, a w powietrzu poczułemA potem, w tym samym momencie, zobaczyłem wszystko na niebiesko... i poczułem, że nogi mi się ugięły... I prawie upadłem, siedząc w garnku z fasolą... Nigdy nie myślałem, przysięgam ci, że można tak nagle stracić siły i zobaczyć błękit błota!...

Pozostali dwaj mężczyźni ukąszeni przez pająka, o których wspomniałem, doznali tego samego omdlenia; jeden upadł zemdlony z połową ciała w wodzie, a drugi upadł bezsensownie w ognistym słońcu.

Ale zarówno jeden, jak i drugi, a także nasz znajomy, nie odczuli większego dyskomfortu, z wyjątkiem lekkiego obrzęku ugryzionej części i rozdzierającego bólu głowy, który sprawiał, że kołysali się i jęczeli.

Horacio Quiroga (Urugwaj, 1878-1937) jest uważany za ojca latynoamerykańskiego opowiadania, eksplorującego przestrzeń dżungli, związek człowieka ze śmiercią i niezmierzoną potęgę natury.

Ta historia zaczyna się od opisu "pająka pisklęcia", dużego owada, który jest często widywany na wsi, a następnie starzec jest pokazany z odrobiną arogancji. Miał tak wiele traumatycznych doświadczeń w kontakcie z dziką przyrodą, że nie boi się tego prostego stworzenia, które zwykle jest powolne i niezbyt agresywne.

Zobacz też: 15 najlepszych filmów Cantinflas

Jednak po spotkaniu z nią doświadczy niewyobrażalnego bólu, więc widzimy, że morał tej historii jest taki, aby nie lekceważyć nikogo ani niczego, ponieważ niebezpieczeństwo może nadejść tam, gdzie najmniej się tego spodziewasz.

12) Wykorzenieni - Cristina Peri Rossi

Spacerując ulicami wielkich miast, często widzisz mężczyzn i kobiety unoszących się w powietrzu, w zawieszonym czasie i przestrzeni. Nie mają korzeni w stopach, a czasem nawet w ogóle nie mają stóp. Żadne korzenie nie wyrastają z ich włosów, żadne miękkie pnącza nie przywiązują ich tułowia do jakiegoś rodzaju gleby. Są jak wodorosty napędzane prądami oceanicznymi, a kiedy przyczepiają się do jakiejś powierzchni, jest toPotem znów odpływają i jest w tym pewna nostalgia.

Brak korzeni nadaje im szczególną, nieprecyzyjną atmosferę; dlatego wszędzie czują się nieswojo i nie są zapraszani na przyjęcia ani do domów, ponieważ są podejrzani. Prawdą jest, że z pozoru wykonują te same czynności, co reszta ludzi: jedzą, śpią, chodzą, a nawet umierają, ale być może uważny obserwator może odkryć, że w sposobie jedzenia, spania, chodzenia, a nawet umierania, nie są tacy sami jak reszta ludzi.Śpiąc, chodząc i umierając, istnieje niewielka, prawie niezauważalna różnica. Jedzą hamburgery McDonald's lub kanapki z kurczakiem Pokins, czy to w Berlinie, Barcelonie czy Montevideo. A co gorsza: zamawiają dziwaczne menu, składające się z gazpacho, puchero i crème anglaise. Śpią w nocy, jak wszyscy inni, ale kiedy budzą się w ciemności nędznego pokoju wHotel przeżywa chwilę niepewności: nie pamięta, gdzie się znajduje, jaki jest dzień ani jak nazywa się miasto, w którym mieszka.

Jego brak korzeni nadaje jego spojrzeniu charakterystyczną cechę: jasnoniebieski i wodnisty, nieuchwytny ton, kogoś, kto zamiast być mocno zakorzeniony w przeszłości i terytorium, unosi się w niejasnej i nieprecyzyjnej przestrzeni.

Chociaż niektóre z nich urodziły się z sękatymi włóknami, które z czasem bez wątpienia przekształciłyby się w solidne korzenie, z jakiegoś powodu straciły je, zostały usunięte lub amputowane, a ten niefortunny fakt czyni z nich swego rodzaju śmierdziuchów.wywłaszczenie (jeśli takie było, bo może to być brak urodzenia) czyni ich winnymi.

Raz utracone korzenie są nieodwracalne. Na próżno osoba wyrwana z korzeniami stoi godzinami w kącie przy drzewie, wpatrując się w te długie wyrostki, które wiążą roślinę z ziemią: korzenie nie są zaraźliwe, ani nie przyczepiają się do obcego ciała. Inni uważają, że pozostając w tym samym mieście lub kraju przez długi czas, możliwe jest, że kiedyś będą w tym samym miejscu.Przyznaje się im na przykład fałszywe korzenie, plastikowe korzenie, ale żadne miasto nie jest tak hojne.

Istnieją jednak wykorzenieni optymiści, którzy próbują dostrzec jasną stronę rzeczy i twierdzą, że bycie bez korzeni zapewnia dużą swobodę poruszania się, unika niewygodnych zależności i sprzyja przemieszczaniu się. W trakcie ich dyskursu wieje silny wiatr i znikają, pochłonięci przez powietrze.

Cristina Peri Rossi (Urugwaj, 1941) jest jednym z najciekawszych latynoamerykańskich głosów na obecnej scenie. Z powodu dyktatury w swoim rodzinnym kraju musiała wyemigrować do Hiszpanii w 1972 roku, gdzie obecnie mieszka. Warunek wygnania jest powracającym tematem w jej twórczości, a w tej historii jest on opracowany metaforycznie.

Imigranci zrywają więzi z przeszłością i egzystują w swego rodzaju wiecznej teraźniejszości, w której niemożliwe jest ponowne przylgnięcie. Historia stara się oddać uczucie kogoś, kto musiał opuścić swój kraj i osiedlić się w miejscu o innej kulturze i zwyczajach.

Narrator stwierdza, że "najwyraźniej wykonują te same czynności, co reszta ludzi: jedzą, śpią, chodzą, a nawet umierają". W ten sposób próbuje skłonić czytelnika do refleksji nad stosunkiem do obcokrajowców, kwestią, którą należy dziś przeanalizować i omówić.

13) Narodziny - Vincent Battista

Antropolodzy z Duke University w Stanach Zjednoczonych uważają, że człowiek neandertalski, który zamieszkiwał ziemię ponad 400 000 lat temu, posiadał dar gadania. To odkrycie może odpowiedzieć na pytanie, które do tej pory pozostawało bez odpowiedzi.

Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie, należy cofnąć się do neandertalskiego plemienia, pewnej szczególnej nocy. Mężczyźni i kobiety siedzą przy ognisku, szukając ciepła i świętując koniec kolejnego dnia. Rankiem tego samego dnia mężczyźni udali się na polowanie w poszukiwaniu pożywienia. Kobiety w międzyczasie opiekowały się swoimi dziećmi. Teraz, gdy słońce zaszło, nadszedł czas na odpoczynek i policzenieKażdy mężczyzna opowiada, jak złapał zdobycz, której szukał. Nie może kłamać.

Ale dla jednego z tych mężczyzn polowanie zakończyło się porażką. Kiedy nadeszła jego kolej, nie miał żadnych wyczynów do opowiedzenia. Postanowił więc je wymyślić. Skłamał o niemożliwym polowaniu. Zrobił to z taką perfekcją, że przekształcił to kłamstwo w piękną i ekscytującą historię. Wszyscy poprosili go, aby to powtórzył. Tej nocy, nie wiedząc o tym, ten anonimowy neandertalczyk właśnie wymyślił literaturę.

Argentyński pisarz Vicente Battista (ur. 1940) bada moc słów w kreowaniu rzeczywistości. W obliczu surowego rozczarowania swoich czasów, ten "pierwszy" człowiek próbował spojrzeć na swoje okoliczności w bardziej pogodny sposób, tworząc literaturę jako narzędzie, które uczy, bawi i pomaga ludziom w ich egzystencji.

14) Świat - Eduardo Galeano

Mężczyzna z wioski Neguá na wybrzeżu Kolumbii był w stanie wspiąć się do nieba.

W drodze powrotnej powiedział, że patrzył z góry na ludzkie życie.

I powiedział, że jesteśmy morzem fajerwerków.

- Świat jest właśnie taki - ujawnił - mnóstwo ludzi, morze małych ognisk.

Każda osoba świeci swoim własnym światłem pośród wszystkich innych. Nie ma dwóch takich samych ogni. Są duże i małe ognie oraz ognie we wszystkich kolorach. Są ludzie o spokojnym ogniu, którzy nawet nie zauważają wiatru, i ludzie o szalonym ogniu, którzy wypełniają powietrze iskrami. Niektóre ognie, głupie ognie, ani się nie zapalają, ani nie płoną; ale inne spalają życie z taką pasją, że nie można na nie patrzeć bez mrugnięcia okiem.Każdy, kto się do niego zbliży, zapala się.

Eduardo Galeano (1940-2015) jest jednym z najbardziej znanych pisarzy Ameryki Łacińskiej. W swojej twórczości krytycznie analizuje rzeczywistość kontynentu. W "Świecie" wyobraża sobie ludzką egzystencję jako pola energii, które oddają to, co mają w sobie. W ten sposób ważną rzeczą w życiu jest kultywowanie duszy ponad wszelkie inne zainteresowania.

15) Nadejdą łagodne deszcze - Ray Bradbury

W salonie zegar świergotał głośno: tik-tak, godzina siódma, wstawać, godzina siódma! jakby obawiał się, że nikt nie wstanie. Tego ranka dom był pusty. Zegar kontynuował swoje tykanie, powtarzając i powtarzając swoje dźwięki w pustce. Godzina siódma, godzina pierwsza, śniadanie, godzina siódma, godzina pierwsza!

W kuchni piekarnik śniadaniowy wydał z siebie syk i wypluł ze swojego ciepłego wnętrza osiem idealnie upieczonych kromek tostów, osiem idealnie usmażonych jajek, szesnaście plasterków bekonu, dwie kawy i dwie szklanki świeżego mleka.

Dziś jest 4 sierpnia 2026 roku, powiedział drugi głos z sufitu kuchni w miasteczku Allendale w Kalifornii. Powtórzył datę trzy razy, aby wszyscy ją zapamiętali. Dziś są urodziny pana Featherstone'a. Dziś jest rocznica ślubu Tility. Trzeba zapłacić ubezpieczenie, a także rachunki za wodę, gaz i prąd.

Gdzieś wewnątrz ścian zmieniały się nadajniki, taśmy pamięci prześlizgiwały się pod elektrycznymi oczami.

Ósma i jeden, tykanie, ósma i jeden, do szkoły, do pracy, biegnij, biegnij, ósma i jeden! Ale nie było trzaskania drzwiami, nie było miękkiego stąpania kapci po dywanach. Na zewnątrz padał deszcz. Skrzynka pogodowa na drzwiach wejściowych cicho recytowała: Deszcz, deszcz, krople, mackintosy na dziś... I deszcz spadł na pusty dom, budząc echo.

Na zewnątrz drzwi garażu zostały podniesione, zabrzmiał brzęczyk i ukazał się przygotowany samochód. Po długim oczekiwaniu drzwi zostały ponownie opuszczone.

Przed ósmą trzydzieści jajka były suche, a tosty twarde jak skała. Aluminiowa łopata przenosiła je do zlewu, gdzie trafiały pod strumień gorącej wody i wpadały do metalowego wąwozu, który trawił je i przenosił do odległego morza. Brudne naczynia wpadały do gorącej pralki i wychodziły idealnie suche.

Piętnaście po dziewiątej, zegar wybił, czas na sprzątanie.

Maleńkie myszki-roboty wyłoniły się ze ściennych redut. Małe gumowe i metalowe zwierzątka do sprzątania przemykały przez pokoje. Uderzały o fotele, obracały się na swoich stojakach, potrząsając dywanami, delikatnie pochłaniając ukryty kurz. Potem, jak tajemniczy najeźdźcy, zniknęły z powrotem w swoich redutach. Ich różowe elektryczne oczy zniknęły.Dom był czysty.

Dziesiąta. Po deszczu wyszło słońce. Dom stał samotnie w mieście gruzów i popiołów. Był to jedyny dom, który pozostał. W nocy zrujnowane miasto wytwarzało radioaktywną poświatę, którą można było zobaczyć z odległości wielu mil.

Piętnaście po dziesiątej. Zraszacze w ogrodzie zamieniły się w złote fontanny, wypełniając miękkie poranne powietrze mieniącymi się falami. Woda uderzała o szyby okien, spływała po ścianie po zachodniej stronie, przypalonej, gdzie dom spłonął równomiernie, a biała farba zniknęła. Cała zachodnia strona domu była czarna, z wyjątkiem pięciu miejsc.Tam, namalowana sylwetka mężczyzny koszącego trawnik; tam, jakby na fotografii, kobieta pochylająca się, zbierająca kwiaty; nieco dalej, jej wizerunki wypalone w drewnie, w tytanicznej chwili, mały chłopiec z podniesionymi rękami; nieco wyżej, obraz rzuconej piłki, a przed nim mała dziewczynka, jej ręce uniesione, jakby chciały odebrać piłkę, która nigdy nie spadła.

Pozostało pięć obszarów farby: mężczyzna, kobieta, dzieci, piłka. Resztę stanowiła cienka warstwa węgla drzewnego.

Zobacz też: Robert Capa: fotografie wojenne

Delikatny deszcz wypełnił ogród spadającymi światłami.

Do tamtego dnia, jakże starannie strzegła domu, jak ostrożnie pytała: "Kto tam? Hasło?" i nie otrzymując odpowiedzi od samotnych lisów i jęczących kotów, zamykała okna i zaciągała rolety z troską starej służącej o samoobronę, graniczącą niemal z mechaniczną paranoją.

Dom drżał na każdy dźwięk. Jeśli wróbel uderzył w okno, okiennica podnosiła się z hukiem. Ptak, zaskoczony, uciekał! Nie, nawet ptak nie powinien dotykać domu!

Dom był ołtarzem z dziesięcioma tysiącami asystentów, wielkich i małych, naprawiających i obsługujących, w grupach. Ale bogowie odeszli, a rytuał religii trwał nadal, bez znaczenia, bezużyteczny.

Dwunasta w południe.

Pies wył, trzęsąc się, na frontowej werandzie.

Drzwi wejściowe rozpoznały głos psa i otworzyły się. Pies, niegdyś wielki i krzepki, teraz wychudzony do kości i pokryty ranami, wszedł do domu i przebiegł przez niego, zostawiając błotniste ślady. Za nim biegały wściekłe myszy, rozgniewane koniecznością zbierania błota i zdenerwowane niedogodnościami.

Nie było bowiem fragmentu suchego liścia, który nie przeszedłby pod drzwiami bez natychmiastowego otwarcia paneli ściennych i szybkiego skoku miedzianych myszy czyszczących. Kurz, włosy, papiery były natychmiast łapane przez ich maleńkie stalowe szczęki i przenoszone do ich nor. Stamtąd przechodziły przez rury do piwnicy, gdzie wpadały do nory.spalarnia.

Pies wbiegł po schodach, wyjąc histerycznie przy każdych drzwiach, rozumiejąc w końcu, tak jak dom zrozumiał, że jest tam tylko cisza.

Wąchał powietrze i drapał w drzwi kuchni. Za drzwiami piekarnik robił naleśniki, które wypełniały dom przepysznym zapachem zmieszanym z aromatem miodu.

Pies pienił się w pysku, leżał na podłodze, węszył, miał zaczerwienione oczy. Biegał wściekle w kółko, gryząc ogon, wpadł w szał i padł martwy. Leżał w salonie przez godzinę.

Oboje śpiewali jednym głosem.

Delikatnie wyczuwając rozkład, pułki myszy wyłoniły się bezszelestnie, jak szare liście na elektrycznym wietrze.

Piętnaście po drugiej.

Pies zniknął.

W piwnicy spalarnia nagle rozbłysła iskrami, które poleciały w górę komina.

2.35 pm.

Ze ścian dziedzińca wyrastały stoliki do brydża. Karty spadały na plusz, w deszczu pików, karo, trefli i kierów. Na dębowym stole pojawiły się Martini i słone przekąski. Słychać było muzykę.

Ale przy stołach panowała cisza i nikt nie dotykał kart.

O czwartej stoły złożyły się jak wielkie motyle i wróciły do paneli ściennych.

Czwarta trzydzieści.

Ściany pokoju dziecięcego świeciły.

Pojawiły się zwierzęce kształty: żółte żyrafy, niebieskie lwy, różowe antylopy, liliowe pantery kłębiące się w szklanej substancji. ściany były ze szkła. wypełniały je kolory i fantazja. ukryta szpula z filmem obracała się bezgłośnie, a ściany ożywały. podłoga pokoju wyglądała jak łąka. biegały po niej aluminiowe karaluchy i żelazne świerszcze.W ciepłym, nieruchomym powietrzu czerwone motyle o delikatnej fakturze trzepotały wśród silnych zapachów pozostawionych przez zwierzęta... był hałas jak wielki żółty ul pszczół w ciemnej dziupli, leniwe mruczenie lwa. I nagle dźwięk łap okapi i szmer chłodnego deszczu w dżungli, i stukot kopyt w suchej letniej trawie.Ściany rozpłynęły się w polach suchej trawy, kilometry pod niekończącym się gorącym niebem. Zwierzęta wycofały się do krzaków i wodopojów.

Nadszedł czas na dzieci.

Piąta. Wanna była wypełniona gorącą, krystalicznie czystą wodą.

Szósta, siódma, ósma. Serwis obiadowy został ustawiony jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a w gabinecie rozległo się kliknięcie. Na metalowym stoliku przed kominkiem, gdzie w tym momencie trzaskały płomienie, czekało cygaro z centymetrową warstwą szarego popiołu na czubku.

Łóżka ogrzewały ukryte obwody, ponieważ noce w tym rejonie były zimne.

Pięć po dziewiątej z sufitu studia odezwał się głos: Pani Mc Clellan, jaki wiersz chciałaby pani dziś usłyszeć?

W domu panowała cisza.

Głos w końcu powiedział:

Ponieważ nie wyraziłeś preferencji, wybiorę wiersz losowo. W tle zaczęła grać delikatna muzyka. Sara Teasdale - o ile pamiętam, jej ulubiona?

Nadejdą delikatne deszcze i zapach ziemi.

I słaby dźwięk lotu jaskółek

Nocny śpiew ropuch w kałużach

Drżąca biel dzikiej śliwy

Słowiki z ognistymi piórami

Gwiżdżąc swoje kaprysy na drucianym ogrodzeniu

I żaden z nich nie będzie wiedział, czy wybuchnie wojna

Nie będziesz też przejmować się końcem, kiedy to się skończy

Nikt by się tym nie przejął, ani ptak, ani drzewo,

Jeśli ludzkość miałaby zniknąć

Ani wiosna, budząca się o świcie,

Dowiedziałby się, że już nas tu nie ma.

Ogień płonął w kamiennym kominku, a papieros spadł w kopiec popiołu w popielniczce. Puste fotele wpatrywały się w siebie między cichymi ścianami, a muzyka grała.

O dziesiątej dom zaczął się zamykać.

Wiatr wiał, spadająca gałąź z drzewa uderzyła w okno kuchenne, butelka rozpuszczalnika rozbiła się na kuchence, a pokój w jednej chwili stanął w płomieniach!

Ogień! krzyknął głos. Światła w domu zapaliły się, pompy wody w sufitach zaczęły pracować. Ale rozpuszczalnik rozprzestrzenił się po linoleum, liżąc, pożerając, pod drzwiami kuchni, podczas gdy głosy nadal krzyczały zgodnie: Ogień, ogień, ogień, ogień!

Dom próbował się ratować, drzwi były szczelnie zamknięte, ale upał wybił okna, a wiatr zawiał i podsycił ogień.

Dom ugiął się, gdy ogień, w postaci dziesięciu miliardów wściekłych iskier, z łatwością przemieszczał się z pokoju do pokoju, a następnie po schodach. Gdy szczury wodne skrzeczały i krzyczały ze ścian, wyrzucały wodę i biegły po więcej. A zraszacze na ścianie wypuszczały strumienie mechanicznego deszczu.

Ale za późno. Gdzieś, z westchnieniem, pompa zatrzymała się. Dobry deszcz ustał. Zapas wody, która napełniała toalety i myła naczynia przez wiele cichych dni, zniknął.

Ogień wspinał się po schodach, rosnąc, żywiąc się obrazami Picassa i Matisse'a w pokojach na piętrze, jakby były przysmakami, paląc obrazy olejne, czule prażąc płótna na czarne podroby.

Ogień sięgał już łóżek, okien, zmieniał kolory zasłon!

Następnie pojawiły się posiłki.

Z klap na antresoli spoglądały ślepe twarze robotów, z ich rozdziawionych paszcz, z których tryskała zielona substancja chemiczna.

Ogień wycofał się, jak wycofałby się nawet słoń na widok martwego węża. W tym momencie po ziemi falowało dwadzieścia węży, zabijając ogień czystym, zimnym, zielonym, pienistym jadem.

Ale ogień był sprytny. Wyrzucił płomienie z domu, które dostały się na strych, gdzie znajdowały się bomby. Eksplozja! Mózg na strychu, który kierował bombami, został zniszczony.

Ogień powrócił do wszystkich szaf i wiszących w nich ubrań.

Dom zadrżał, nawet jego dębowe kości, jego nagi szkielet skurczył się w upale, jego przewody, nerwy wyszły na światło dzienne, jakby chirurg otworzył skórę, pozostawiając czerwone żyły i naczynia włosowate drżące w oparzonym powietrzu. Pomocy, pomocy! Ognia! Szybko, szybko, szybko!

Ciepło rozbiło lustra jak pierwszy cienki lód zimy, a głosy zawodziły, ogień, ogień, uciekaj, uciekaj, jak tragiczna rymowanka dla dzieci.

Głosy ucichły, a przewody wyskoczyły z obudów jak gorące kasztany. Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć głosów ucichło i nie było już słychać żadnego.

W pokoju dziecięcym płonęła dżungla, niebieskie lwy ryczały, fioletowe żyrafy skakały, pantery biegały w kółko, zmieniając kolor, a dziesięć milionów zwierząt, biegnąc przed ogniem, zniknęło w odległej, dymiącej rzece...

W ostatniej chwili, pod lawiną ognia, dało się słyszeć inne chóry, obojętne, oznajmiające godzinę, grające muzykę, koszące trawę zdalnie sterowaną maszyną lub gorączkowo otwierające i zamykające parasol, zamykające i otwierające drzwi wejściowe, tysiące rzeczy, jak w sklepie z zegarami, gdzie każdy zegar szaleńczo wybija godzinę przed lub po drugiej.Była to scena maniakalnego zamieszania, ale mimo to jedności; śpiewy, krzyki, ostatnie myszy sprzątające dzielnie zlatujące, by zabrać brzydki popiół... i głos, z wysublimowaną obojętnością wobec sytuacji, czytający na głos wiersze w płonącym studiu, aż wszystkie rolki filmu zostały spalone, aż wszystkie przewody zostały spalone i nie było ich w środku.obwody.

Ogień eksplodował w domu, który zawalił się nagle wśród fal iskier i dymu.

W kuchni, na chwilę przed deszczem ognia i drewna, można było zobaczyć piec przygotowujący śniadanie na psychopatyczną skalę, dziesięć tuzinów jajek, sześć bochenków chleba przerobionych na tosty, dwadzieścia tuzinów plastrów bekonu, które pożarte przez ogień, ponownie uruchomiły piec, sycząc histerycznie....

Eksplozja, strych spadający na kuchnię i salon, salon na podłoże, podłoże na drugie podłoże, zamrażarka, fotel, szpule filmowe, obwody, łóżka, wszystko zamieniło się w szkielety w kupie gruzu, daleko poniżej.

Dym, cisza i dużo dymu.

Słabe światło świtu pojawiło się od wschodu. Wśród ruin pozostała pojedyncza ściana. Wewnątrz ściany ostatni głos powtarzał się w kółko, gdy słońce wzeszło, oświetlając tlącą się kupę gruzu:

Dziś jest 5 sierpnia 2026 r., dziś jest 5 sierpnia 2026 r., dziś jest 5 sierpnia 2026 r., dziś jest...

Ta historia jest częścią książki Kroniki marsjańskie autorstwa amerykańskiego pisarza Raya Bradbury'ego (1920 - 2012), opublikowany w 1950 roku, opowiada o "inteligentnym" domu, który jest w stanie przewidzieć życzenia swoich mieszkańców, a tym samym zapewnić im komfort.

Tytuł nawiązuje do wiersza Sary Teasdale "Soft Rains Will Come", na który wpływ miała katastrofa I wojny światowej, konflikt, który skłonił ludzi do refleksji nad przyszłością rasy ludzkiej.

W ten sposób Bradbury pokazuje nam, jak technologia dominuje w świecie, w którym ludzie już nie istnieją, zniknęli z powodu postępu, który miał na celu poprawę życia. Dom pozostaje jako ślad innych czasów, pośród popiołów i gruzów, w które planeta została przekształcona po pozornej apokalipsie.

Historia ta funkcjonuje zatem jako ostrzeżenie dla przyszłych pokoleń przed możliwymi zagrożeniami związanymi z rozwojem naukowym i technologicznym. Historia taka jak ta ma dziś wiele sensu, zwłaszcza biorąc pod uwagę skutki, które można już zaobserwować w związku ze zmianami klimatycznymi i datą, w której rozgrywa się historia.

Może Cię zainteresować: Fahrenheit 451 Raya Bradbury'ego: streszczenie i analiza

Melvin Henry

Melvin Henry jest doświadczonym pisarzem i analitykiem kultury, który zgłębia niuanse społecznych trendów, norm i wartości. Z dbałością o szczegóły i rozległymi umiejętnościami badawczymi Melvin oferuje wyjątkowe i wnikliwe spojrzenie na różne zjawiska kulturowe, które w złożony sposób wpływają na życie ludzi. Jako zapalony podróżnik i obserwator różnych kultur, jego praca odzwierciedla głębokie zrozumienie i docenienie różnorodności i złożoności ludzkiego doświadczenia. Bez względu na to, czy bada wpływ technologii na dynamikę społeczną, czy bada skrzyżowanie rasy, płci i władzy, pisarstwo Melvina zawsze prowokuje do myślenia i pobudza intelektualnie. Poprzez swojego bloga Kultura zinterpretowana, przeanalizowana i wyjaśniona, Melvin ma na celu inspirowanie do krytycznego myślenia i wspieranie znaczących rozmów na temat sił, które kształtują nasz świat.